Jaszczur-warkocz

12/02/2014 07:31:00 PM


To warkocz francuski, ale robiony "na przemian": jedno dobieranie było grubszym kosmykiem z linii włosów, kolejne miniaturowym tuż przy środku głowy. Wyszło mi coś takiego. Z przodu zrobił się naturalny pompadour - uzyskałam efekt lekko podtapirowanej grzywki bez niszczenia włosów. Bardzo mi się to podoba, zwłaszcza, że objętości dzięki temu więcej.
To też zdjęcie z początku listopada, kiedy uśmiech nie zamarzał na ustach ;)

Zobacz również

6 komentarze

  1. Kocham pompadour. Za nazwę też. A nie znoszę ciasnych po bokach i płaskich na górze upięć, bo wyglądam źle.

    Z tym dobieraniem jak było? z obu stron po małym pasemku, potem z obu po dużym i znów małe tak? Upewniam się :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię ciasne upięcia, chociaż wyglądam trochę jakbym była łysa... No ale że mnie boli głowa natychmiast, to lubię je czysto estetycznie, u siebie nie robię. Tyle że bez jakichś specjalnych zabiegów - pompadour czy czegoś - moje włosy i tak siedzą płasko na głowie i może mam włosy za pas, a i tak en face mogę wyglądać, jakbym się ogoliła :D

      Małe ciasne pasemka bierzesz jak najbliżej środka, czyli jakby niemal "spod warkocza" wręcz. Duże luźne z brzegów. Mam nadzieję, że zrobisz u siebie i pokażesz!

      Usuń
  2. Przy takiej długości włosów wygląda to pięknie! :) Wyliczyłam, że moje też takie urosną. Za mniej więcej 5 lat. Ughhh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Eee tam, co to jest pięć lat! Zaraz będzie ;) Ja ostatnio uznałam, że nie powinnam patrzyć po długości włosów rozpuszczonych, skoro zawsze marzyłam o warkoczu "na Trylogię" - tzn. takim długaaaśnym, do pasa, kiedy jest przerzucony przez ramię... i stwierdziłam, że wolę nie wiedzieć, ile to zajmie, niech sobie po prostu rośnie, jak chce. Do tej pory działało ;) W ogóle się wolę nie skupiać na tym, jak szybko i dokąd rosną mi włosy, bo się tylko frustruję (bo oczywiście nie tak, jak bym chciała).

      Usuń

Polub mnie na Facebooku