Balsam cedrowy - pierwsze wrażenie

8/20/2014 03:00:00 PM

Dostałam od Eternity (klik) odlewki dwóch balsamów Planety Organiki: cedrowego (klik) i tureckiego (klik) (mam nadzieję, że linkuję do odpowiednich - Eter, daj mi znać, jeśli błądzę!). Turecki czeka w kolejce, cedrowy postanowiłam wypróbować od razu - i równie od razu opisać.

Nie sądziłam, że sprawdzi się jakoś nieziemsko - sama bym go nie wybrała, bo opisane działanie nie jest moim priorytetem. Nałożyłam po peelingu solnym z Head&Shoulders (mycie potreningowe ma swoje prawa), przetrzymałam pięć minut (moja niecierpliwość sprawia, że wszelakie odżywki wytrzymują ze mną najwyżej dziesięć minut) w koku, spłukałam, nie nakładałam niczego więcej. Na noc związałam wilgotne włosy w luźny warkocz. Działanie na zdjęciach. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona! Przede wszystkim włosy w dotyku są szalenie miękkie, do tego bardzo dobrze nawilżone. Co niecodzienne na moich włosach, są nawet lekko śliskie. To wszystko wystarczyłoby mi, by polubić się z tym balsamem. Ale balsam zrobił jeszcze coś: uniósł (lekko, bo lekko, ale u mnie to i tak już coś) i zwiększył optyczną objętość włosów, a wrażenie jest jeszcze silniejsze przez warkoczowe fale (których nikt nie zapraszał, ale na szczęście rozprostowały się w ciągu dnia). Oprócz tego, z informacji mniej istotnych, ale jakże miłych, balsam pachnie bardzo charakterystycznie, przez co podoba mi się ten zapach - i utrzymuje się nawet na drugi dzień, co bardzo mnie cieszy, bo nadaje włosom oryginalnej nuty ;)
Tak wyglądają moje włosy, kiedy mogę je nazwać lekko uniesionymi:
 

A tak wyglądają same fale - śliskie, błyszczące bardziej niż zwykle:

Zobacz również

2 komentarze

  1. tak, to właśnie te produkty :) bardzo się cieszę, że cedrowy Ci pasuje! :) co do zapachu to chodzą różne pogłoski: a to, że kostka do toalet, a to leśny zapach. Mi właśnie on się podoba :) ciekawe jak turecki, oby tak samo dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również się cieszę ;) Teraz czekam na relację mojego S., ale że S. ma włosy bardzo krótkie, na efekt trzeba - paradoksalnie - poczekać dłużej. Moim zdaniem ani to las, ani toaleta, raczej coś... dźwięczącego ciemnym złotem. Inaczej nie umiem tego opisać ;) Też jestem ciekawa tureckiego, zapachowo jeszcze bardziej egzotycznego, czeka w kolejce. Ostatnio nazbierało mi się tych produktów - chyba musiałabym myć włosy codziennie, żeby zaspokoić swoją ciekawość od razu. Włosomaniactwo uczy cierpliwości!

      Usuń

Polub mnie na Facebooku